Nie pomagać?



Pomagasz alkoholikowi, który znajduje się w czynnym uzależnieniu?
Wyciągasz go z kłopotów?
Usprawiedliwiasz jego nieobecność w pracy?
Sprzątasz bałagan, który zrobił pod wpływem alkoholu?

Jeżeli tak to pośrednio przyzwalasz na to, aby pił.

Tak, dokładnie.
Dzięki Twojej "pomocy" on nie odczuwa konsekwencji swojego picia, co sprawia, że dalej pije bo w jego oczach przecież wszystko jest w porządku i nic się złego nie dzieje.

Człowiek od najmłodszych lat jest uczony, że za każdy zły czyn trzeba ponosić odpowiednie konsekwencje.
Na przykład:
Pracownik za zaniedbanie swoich obowiązków może zostać pociągnięty do odpowiedzialności materialnej.

Jak widać ludzie ponoszą konsekwencje za swoje zachowanie, zaniedbania i decyzje. Pozwalamy im na to, a wręcz uznajemy za konieczne.
Dzięki temu uczą się na własnych błędach i nie powtarzają ich więcej.

Wobec tego dlaczego chronimy alkoholika od ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, które popełnił pod wpływem?

Alkoholizm jest chorobą przewlekłą, postępującą i śmiertelną.
W miarę rozwoju tej choroby dla alkoholika alkohol staje się najważniejszy.



Poświęca mnóstwo czasu na zdobycie go za wszelką cenę.
W wyniku tego zaniedbuje on swoją pracę, rodzinę, odstawia na boczny tor właściwie wszystko oprócz alkoholu.
Bardzo często pod wpływem jest agresywny, wszczyna awantury czy nawet stosuje przemoc fizyczną.

Biedna żona, która jest współuzależniona biega wokół męża, sprząta jego wymiociny, czyści jego odzież, dzwoni do pracodawcy, że po raz kolejny mąż nie pojawi się w pracy, bo jest chory, a siniaka pod okiem ukrywa pod warstwą podkładu.

Po wytrzeźwieniu chory często nie pamięta, co się wydarzyło, gdy był pod wpływem, a widząc opisany powyżej obraz ma wrażenie, że wszystko jest w porządku.
Może żona coś tam do niego mówi, ale dla niego to jest mało znaczące, przecież nic się nie stało, a ona znowu przesadza.

Więc co należy zrobić?


POZWOLIĆ ALKOHOLIKOWI PONIEŚĆ KONSEKWENCJE WŁASNEGO PICIA.

Zabrudził łazienkę, gdy był pod wpływem?
Jak wytrzeźwieje to niech posprząta.

Przewrócił się na podłodze w przedpokoju i zasnął?
Nie przenoś go do łóżka, niech śpi na tej podłodze.

Po raz kolejny nie poszedł do pracy?
Nie usprawiedliwiaj go przed pracodawcą. Niech sam się tłumaczy.

Uderzył Cię?
Zgłoś to na policję.




Jak już wytrzeźwieje to możesz mu powiedzieć np. w ten sposób:



"Zobacz, wczoraj gdy byłeś pijany znowu mnie uderzyłeś i mam siniaka. Informuję cię, że zgłosiłam to na policję".

I koniec. Nie należy wdawać się w żadne dyskusje, bo alkoholik będzie próbować manipulować, obiecywać poprawę, grozić popełnieniem samobójstwa itp.

Należy być konsekwentnym w swoich działaniach.

On musi czuć, że picie alkoholu ma nie tylko plusy, ale także minusy.
I że te minusy przeważają nad plusami.
Nie należy także stwarzać mu komfortu picia.

Nie należy także nic za niego załatwiać np. skierowania na detox, miejsca na terapii antyalkoholowej.
On musi sam przejść przez ten trud.
Niech czeka w kilkugodzinnej kolejce na izbie przyjęć i zastanawia się czy go przyjmą czy nie.
Niech prosi lekarza o przyjęcie na oddział.
Jeśli zespół odstawienny daje mu się mocno we znaki, to dobrze.
Zapamięta tą lekcje i być może zacznie się leczyć.
Nie kupuj mu elektrolitów, nie ułatwiaj przejścia przez ten proces.
Nie zawoź go do szpitala, a jeśli już nie ma innego wyjścia, to zostaw go samego na izbie przyjęć.
Nie siedź tam z nim idź do domu, wypij herbatę i połóż się spać.
Myśl o sobie.

Tutaj jest pewien wyjątek: delirium alkoholowe (opisze je w osobnym artykule).
W takim przypadku trzeba natychmiast wezwać pogotowie i nie pozostawiać chorego samego, ponieważ jest to stan zagrażający życiu.
Nie można też zostawić alkoholika na mrozie. Trzeba wtedy zadzwonić po policje, która odwiezie gościa na izbę wytrzeźwień lub SOR (w przypadku braku takiej izby).