O "merytorycznych dyskusjach" na temat alkoholizmu


Przeglądając Facebooka nie pierwszy raz natknęłam się na post jak człowiek uzależniony od alkoholu prosi o poradę w jaki sposób może przestać pić.
Jak wiadomo w tej sprawie Polacy najlepiej wiedzą, co jest dobre i udzielają masę "przydatnych i najlepszych rad" oraz dzielą się "swoim doświadczeniem".

Jeden z przykładów jest prezentowany na poniższej grafice:




Niestety, ale te wszystkie "dobre rady" nie mają zastosowania w tym przypadku.
Dlaczego? Ponieważ alkoholizm jest CHOROBĄ, która polega na tym, że osoba nią dotknięta nie ma możliwości kontrolowania picia, ani nie jest w stanie samodzielnie powstrzymać się od niego.

Alkoholik nie rzuci alkoholu. Jego wola w tym zakresie jest bliska zeru. Nawet jedną z definicji choroby alkoholowej jest choroba woli. 
Owszem on może nie pić przez jakiś (nawet nieco dłuższy) czas, ale po tej przerwie nadrobi to bardzo szybko i cała zabawa zaczyna się wtedy od nowa.

Więc, aby przerwać przymus picia należy udać się na detox do oddziału leczenia alkoholowych zespołów abstynencyjnych, a następnie przejść 8 tygodniową terapię podstawową w ośrodku stacjonarnym lub na oddziale dziennym.
W trakcie i po terapii można uczęszczać na mitingi Wspólnoty Anonimowych Alkoholików.
I właśnie to jest jedyna droga dla alkoholika, aby nie pił alkoholu. Nie ma innej.
Wszelkie "dobre rady" nie pomogą, a mogą jedynie zaszkodzić.

O uzależnieniu od alkoholu pisałam już w innych artykułach, które są opublikowane na tym blogu. 
Zachęcam do zapoznania się z nimi.