O relacjach między rodzicami, a ich dorosłymi dziećmi cz.II



Dzisiejszy artykuł będzie kontynuacją części I, która ukazała się dwa tygodnie temu w niedzielę.

Link: https://www.dietetyk-boczar.com/2019/09/o-relacjach-miedzy-rodzicami-ich.html

Na początku chciałabym podziękować Wam za pozytywną reakcję.
Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ miałam spore obawy czy "nie dostanie mi się po głowie" za ten artykuł, bo jak wiadomo w Polsce nadal jest żywe myślenie, że rodzice są najważniejsi i najwspanialsi na świecie.
Niestety nie zawsze...


Dzisiaj opiszę Wam dwie historie, które wydarzyły się naprawdę.
Nie są one pozytywne, a są wręcz przerażające.
Nie do pomyślenia jest to w jaki sposób można traktować własne dziecko, a jednak to się zdarzyło.




No to zaczynamy. Kolejność przypadkowa.

Historia 1:


"Mój ojciec jest bardzo wybuchowym człowiek, który dodatkowo lubi zadawać ból innym.Gdy byłam dzieckiem bił mnie na oślep pasem lub kijem. Nieważne czy był powód czy nie.Bił, kopał, szarpał, dusił...Do dziś mam w pamięci odrabianie zadań domowych, kiedy jako małe dziecko nie potrafiłam pisać wypracowań. Zamiast pomocy dostałam w skórę i musiałam zanosić do szkoły prace napisane przez ojca..."

Historia 2:


"Jako małe dziecko słyszałam od swojej matki, że ona nią nie jest, że jest obcą panią.Byłam wyzywana i bita przez matkę. Codzienne awantury i krzyki były normalnością.W trzeciej klasie podstawówki zgubiłam bluzę od dresu. Matka gdy przyszła odebrać mnie ze szkoły i zobaczyła, że nie mam tej bluzy zrobiła mi piekło. Szarpała mnie za rękę, wykręcała mi ją i szeptała mi do ucha straszne słowa. Pamiętam, że płakałam i szukałam tej bluzy po całej szkole. W końcu znalazłam ją w sekretariacie. Matka mnie nie przeprosiła.Bałam się mojej matki. Bałam się, że będą krzyki, bicie czy wyzwiska. Bo według niej byłam zła, niedobra, do niczego się nie nadawałam i nic w życiu nie osiągnę, a w ogóle to ona życzyła mi żebym miała dwa razy gorzej niż ona miała ze mną...Nigdy nie miałam wsparcia w mojej matce, wręcz przeciwnie zawsze mnie de motywowała i zniechęcała do robienia czegokolwiek."


Jedna z czytelniczek po ukazaniu się pierwszej części artykułu zadała mi pytanie:


"Czyli czwarte przykazanie anulujemy?"

Nie będę tutaj opisywać czy to przykazanie jest dobre czy złe, bo to nie o to chodzi.
Nie zostało ono wymyślone przeze mnie, ani przez nikogo z nas tylko przez Boga, który podarował Mojżeszowi dwie kamienne tablice, a na nich był właśnie wypisany Dekalog, więc nie można go anulować.

Co do czczenia rodziców. Wydaje się, że ta kwestia została już wyjaśniona w poprzednim artykule, ale powtórzę to jeszcze raz.
Dziecko nie ma obowiązku okazywać rodzicom szacunku (a już tym bardziej czcić ich) jeżeli rodzice nie okazywali go dziecku, nie kochali go i traktowali jak piąte koło u wozu i jak worek treningowy.

Niestety polska mentalność jest taka, że rodzicom (a szczególnie matce) należy się odgórny szacunek za to, że dała nam życie.
Tak nie jest.

Popatrzcie na dzisiejsze historie.
Czy opisane dziewczyny mają czcić swoich rodziców pomimo krzywd jakich od nich doznały?
Na to pytanie niech każdy indywidualnie sobie odpowie.