O relacjach między rodzicami a ich dorosłymi dziećmi cz.I



"Najbardziej pożądaną sytuacją dla rozwoju i wzrostu jednostki jest rodzina prawidłowa, w której człowiek czuje się bezpiecznie, ma zapewnione zaspokojenie podstawowych potrzeb i uczy się samodzielnego życia. Funkcjonalna, prawidłowa rodzina zabezpiecza przetrwanie i rozwój swoim członkom, zaspokaja ich emocjonalne potrzeby, które pozwalają na znalezienie równowagi między autonomią i zależnością. Prawidłowa rodzina zapewnia rozwój i wzrastanie każdemu ze swoich członków, również rodzicom, pozwala na poczucie własnego ja. W skład takiej rodzinny wchodzą jednostki dojrzałe, które charakteryzują się wyznaczeniem właściwych granic własnego ja, własną tożsamością. W rodzinie funkcjonalnej rodzice pomagają dzieciom rozwijać się, aby gdy dorosną były dojrzałe i zadowolone z siebie i zdolne do własnej ochrony. Członkowie rodziny są wartościowi przez sam fakt, że są takimi jakimi są. W takiej rodzinie dzieci w dorosłym życiu odczuwają swoją wartość. W rodzinie prawidłowej rodzice chronią dzieci, rozpoznają, uznają i szanują prawa dziecka do jego własnego ciała, myśli, uczuć i zachowań, a gdy jest potrzeba, że stają po stronie dziecka.

W rodzinie funkcjonalnej dopuszcza się, że niedoskonałość jest częścią natury ludzkiej. Akceptowany jest fakt, że każdy może popełnić błędy. Dzieci, które uczone były w dzieciństwie jak naprawiać błędy w dorosłym życiu, potrafią przekształcić to w odpowiedzialność za swe niedoskonałości. W prawidłowej rodzinie rodzice uczą dzieci zaspokajać potrzeby coraz bardziej samodzielnie, aby w dorosłym życiu przekształcać tę umiejętność w samodzielność, niezależność i zdolność do poprawnego zaspokajania potrzeb. A dorośli członkowie rodziny potrafią rozpoznać swoje potrzeby oraz pragnienia i znaleźć Najbardziej pożądaną sytuacją dla rozwoju i wzrostu jednostki jest rodzina prawidłowa, w której człowiek czuje się bezpiecznie, ma zapewnione zaspokojenie podstawowych potrzeb i uczy się samodzielnego życia".

~ Por. J. Bradshaw, Zrozumieć rodzinę, Warszawa 1994, s. 60 (fragment)


Zazwyczaj jest tak jak zostało to opisane w powyższym wstępie. 
Niestety zdarzają się wyjątki, gdzie relacje pomiędzy rodzicami i dziećmi przez całe życie są dalekie od ideału.



"Na początku dzieci kochają swoich rodziców, potem ich osadzają i - bardzo rzadko lub wcale - wybaczają im" ~ Oscar Wilde.
Na ten cytat trafiłam całkowicie przypadkowo, gdy bezmyślnie przeglądałam Facebooka podczas przeziębienia.
Zobaczyłam go i zainspirował mnie do napisania artykułu.
Artykułu na bardzo ważny temat, bo dotykającego problem relacji rodziców i dorosłych dzieci.

W Polsce pokutuje mit, że matce należy się szacunek za to, że dała swojemu dziecku życie.

"Bo to jest matka, a ona zawsze chce najlepiej dla swoich dzieci tylko czasami jej g**no wychodzi" - tak ostatnio usłyszałam. 

"Matce (rodzicom) należy wybaczać wszystko, bo to matka / rodzice".



"Matkę masz tylko jedną" (całe szczęście).

I jeszcze wiele podobnych bardzo płytkich argumentów można usłyszeć.



No to teraz uwaga.


1. Matce (rodzicom) nie należy się szacunek, miłość i wdzięczność do grobowej deski tylko za to, że dali nam życie, bo dziecko się na świat nie prosiło, a często nawet nie było oczekiwane.

2. Matce (rodzicom) nie należy się szacunek, miłość i wdzięczność do grobowej deski tylko za to, że nas karmili, edukowali, kupowali nam ubrania, bo skoro powołali na świat nowe życie to należy to do ich obowiązków (dziecko się na świat nie prosiło).

3. Matce (rodzicom) nie należy się odgórne i ślepe wybaczanie wszystkich krzywd i błędów, bo są normalnymi ludźmi, którzy jeśli te błędy popełnili, to powinni wiedzieć, że należy za nie przeprosić.





Kochani, na szacunek trzeba sobie zasłużyć. W każdym przypadku:


1. Jeżeli rodzice nie potrafią szanować swoich dzieci, to nie mają prawa oczekiwać, że dziecko będzie szanować ich, bo po prostu nie zostało tego nauczone.

2. Jeśli rodzice nie kochali swoich dzieci, to nie mają prawa oczekiwać, że dziecko będzie kochało ich, bo po prostu nie zostało tego nauczone.

3. Jeśli rodzice nie przyznawali się do błędów i nie przepraszali dzieci za nie (bo jak kiedyś słyszałam dzieci się nie przeprasza, bo to osłabia autorytet rodzica) to dziecko będzie robić to samo.



Ponadto:

1. Dzieci nie są własnością rodziców.
2. Dorosłe dzieci mają prawo do własnego życia.
3. Mają prawo odciąć się pod każdym względem od rodziców, zerwać z nimi kontakt.
4. Mają prawo do tego aby ich nie kochać.





Jeżeli w dzieciństwie dziecko było krzywdzone przez rodziców obojętnie pod jakim względem (fizycznym, psychicznym, społecznym lub innym), to rodzice nie mają prawa oczekiwać, że dziecko będzie chciało z nimi utrzymywać kontakt, przedstawić swojego partnera/partnerkę, że będzie chciało zwierzać się ze wszystkiego itp., bo na pewno tak nie będzie.

W taki sposób to niestety nie działa.


Warto to sobie uświadomić i uszanować to, że dorosłe dziecko chcę się odciąć od rodziców.
Nic mu się złego nie dzieje, wręcz przeciwnie jest w końcu szczęśliwe.



I na koniec taka kropka nad i