Dziecko, które nie chcę jeść - czy aby na pewno?



Dzisiaj przez przypadek trafiłam na taki post na jednym forum.
Matka się martwi, że jej dziecko nic nie je.

Zobaczcie sami:







Jak widać na załączonych powyżej obrazkach matka narzeka, że córka nic nie chce jeść.
Nie działają żadne sposoby, rozmowy, przekupstwa itp.
Jednocześnie matka mówi o tym jak w chwili obecnej wygląda dieta jej córki (obraz nr 2).
Z niego wynika, że siedmiolatka jednak coś je :) Może nie jest to urozmaicona dieta, ale jednak. Powiem jedno: dzieci tak mają, że lubią tylko wybrane pożywienie i nie ma nic w tym złego, bo to jest normalny etap rozwoju.

No to idziemy dalej. 

"Cuda robiłam, aby zrobić z posiłku coś atrakcyjnego (kolorowe fajne motywy np. łódka itp)"

No i fajnie. Super, że próbowałaś, starałaś się, ale jak widać nie przyniosło to rezultatu.
Pewnie się zastanawiasz dlaczego. Już Ci mówię.
Prawdopodobnie córeczka jak zobaczyła taką piękną łódkę, to stwierdziła, że jest tak ładna, że szkoda jej zniszczyć (zjeść).
Dlatego ja nie polecam tych sposobów, ponieważ mogą przynieść skutek zupełnie odwrotny od zamierzanego :)

Teraz uwaga. Coś co mnie zupełnie przeraziło (obraz 2, zielona ramka).

"Kilka razy nawet klęczała nad talerzem aż czegoś nie ruszy... po kilku bez efektu godzinach odpuściłam sobie i pozwoliłam jej wstać".

Mam być szczera? 

To co zrobiłaś, to kwalifikuje się jako przemoc wobec dziecka.
Gdybym była świadkiem takiego postępowania, to złożyłabym zawiadomienie na policje.
Przykro mi pisać w taki sposób, ale nie mam tolerancji jeżeli chodzi o przemoc, a już szczególnie wobec dziecka.

Drodzy Rodzice/Opiekunowie.

Nigdy nie należy zmuszać dziecka do jedzenia. TO JEST PRZEMOC. 
Przemoc, która ma wpływ na całe życie dziecka (wiem to po sobie).

Jak widać dziewczynka kilka godzin klęczała nad tym jedzeniem, jednak nie przyniosło to żadnego rezultatu (poza strachem przed kolejnym posiłkiem, bo może mama znowu wpadnie na ten pomysł).
Całkiem możliwe, że ten strach i w ogóle nadmierne zainteresowanie i robienie krzyku z "niejedzenia" dziewczynki powoduje u niej psychiczną blokadę i niemożność spróbowania nowych rzeczy.

Jeszcze jedna uwaga. Dziecko je mało i ciągle te same potrawy, ale je. Wyniki badań ma dobre, czyli nic złego się nie dzieje.
Dzieci są odrębnymi jednostkami. Mają prawo jeść tyle ile potrzebują.
Warto napisać, że noworodka (obojętnie czy karmionego piersią czy sztucznie) karmimy na żądanie, czyli wtedy kiedy dziecko potrzebuje i ile potrzebuje. Ufamy mu, że się nie zagłodzi. Co więc się dzieje jak dziecko rośnie? Dlaczego to zaufanie do niego nie obowiązuje?
Warto się nad tym zastanowić.

Tymczasem idziemy dalej.






Chciałabym tutaj poruszyć jedną rzecz. Podawanie witamin wtedy kiedy nie ma takiej potrzeby :)

Dziecko jest "karmione" witaminami od zawsze, tylko dlatego, że nie przyjmowało żadnego nabiału.
Co prawda witaminy dobierał lekarz, jednak bez badań czy są niedobory czy nie.
Chciałabym przypomnieć, że witaminy podajemy tylko w razie poważnych niedoborów, które zostały wykryte w badaniach.

Podawanie tych witaminek może być przyczyną tego, że dziewczynka ma mało urozmaiconą dietę i je w małych ilościach.
Dlaczego?
Nasz organizm to bardzo mądra machina, która jest nauczona tego, że pobiera sobie wszystkie potrzebne składniki z pożywienia.
Gdy podajemy bez potrzeby witaminy czy suplementy diety organizm mówi "po co ja mam się trudzić, jak mi to sami podają?"
I nie ma wtedy uczucia głodu, dziecko jest niechętne do jedzenia, próbowania nowych rzeczy, bo po co skoro wszystko już ma zapewnione poprzez sztuczne witaminy.
Przyznacie pewnie sami, że jak macie coś "podawane pod sam nos" to przestajecie się starać, bo przecież nie ma takiej potrzeby, Tutaj jest identyczna sytuacja.

Więc Droga Mamo. 

Odstaw te witaminy, ale przede wszystkim WYLUZUJ i zobaczysz, że prędzej czy później dziecko zacznie jeść nowe rzeczy i zwiększy ilość pożywienia.
Jednak to potrwa, ale daje Ci moją dietetyczną gwarancje, że córeczka nie zagłodzi się i nie zachoruje na żadną ciężką chorobę.

Będzie dobrze :)