Przekarmianie i zmuszanie dzieci do jedzenia



Wiem, że po opublikowaniu tego artykułu najprawdopodobniej naraże się niektórym, ale muszę o tym napisać.
To zjawisko ciągnie się przez lata, aż do dnia dzisiejszego.
Dotyczyło mnie i dotyczy dzieci urodzonych w tym dziesięcioleciu.
Mowa oczywiście o przekarmianiu dzieci i zmuszaniu ich do jedzenia.
Mam wrażenie, że jest to już prawdziwa plaga.

Rozumiem, że rodzice czy dziadkowie martwią się o swoje dziecko (wnuczka/wnuczkę) jednak wszystko ma swoje granice.

W tym kraju panuje jakiś chory strach, że jak dziecko nie zje teraz, natychmiast, już obiadu/śniadania/kolacji/setnego słodkiego serka to:
a). Umrze z głodu
b). Wiatr je porwie
c). Zachoruje na ciężką chorobę
d). Zemdleje
I tak jeszcze można wymieniać 1000 innych wariantów.

Jednocześnie panuje jakaś dziwna moda na dawanie dzieciom słodkich soczków do picia (bo to przecież owocowe to zdrowe jest. Tylko soczku w tym prawie wcale nie ma, za to jest pełno cukru), serków/jogurcików (tutaj ta sama sytuacja co wcześniej), czekoladek, gum do żucia, chipsów itp...
Potem następuje wielkie zdziwienie, że dziecko nie chcę jeść.

Słynne powiedzenie: "Jak nie zjesz to nie odejdziesz od stołu" oraz straszenie ciężkimi chorobami dźwięczy mi w uszach do dziś.
Jakoś nie zachorowałam i czuję się świetnie. Cud, prawda?

Czy ludzie nie potrafią zrozumieć, że jak dziecko zje na śniadanie np. kanapkę z masłem, potem nie zje obiadu, albo zje mało (w ocenie rodzica/babci), to naprawdę nic mu się nie stanie. Co najwyżej zgłodnieje i zje kolację (albo i nie, to zje rano śniadanie).
Żadne żywe stworzenie (człowiek też) jeżeli nie ma poważnych zaburzeń chorobowych, to się nie zagłodzi. Naprawdę. Wiem co mówię.

Więc nie ma potrzeby gonienia za dzieckiem po całym domu z talerzem kanapek/łyżką zupy, wpychania w nie różnych innych potraw bo przecież nie zjadło i głodne będzie.
Będzie to będzie. Świetna lekcja z tego, że posiłki należy jeść o odpowiednich porach. Nie zadziała to może za pierwszym, drugim, trzecim razem, ale zadziała na pewno. Potrzeba tylko konsekwencji i cierpliwości.

Przez przekarmianie mamy duży odsetek dzieci otyłych i to zjawisko ciągle wzrasta.

Wiem po sobie, że takie zmuszanie do jedzenia w dzieciństwie, to później trauma na całe życie.
Czy tego chcecie dla swoich dzieci?

Obraz źródło: next4u.ru