"Jakby chciał, to by nie pił" - czy tak jest naprawdę? Mity na temat uzależnień cz. I



W dzisiejszym artykule zbaczam z głównego tematu, jakim jest dietetyka, a napiszę na inny, ale równie ważny temat - uzależnienia, a konkretnie mity z tym związane.

Chyba każdy z nas przynajmniej raz w życiu miał styczność z osobą uzależnioną. Zazwyczaj, gdy spotkamy taką osobę, to wzbudza ona w nas negatywne uczucia np. złość, smutek, strach czy nawet obrzydzenie.
Bo przecież widok zataczającego się, leżącego na chodniku czy sikającego gdzie popadnie "pijaka" nie należy do przyjemnych.

"Ćpun", który po zażyciu narkotyków czy leków biega, krzyczy czy jest agresywny wzbudza w nas przerażenie.
Bo przecież to nie jest  normalne zachowanie.

Po raz kolejny Twój mąż, ojciec, dziadek wrócił do domu pijany i zarzygał nowy dywan, zrobił awanturę czy nawet podniósł na Ciebie rękę?

Ile jeszcze razy będę musiał/a to znosić? Kiedy on przestanie to robić? Przecież obiecał, że już nie będzie pić. Robi mi zwyczajnie na złość, przecież wystarczy silna wola, jakby chciał to  by nie pił - myślisz.

Otóż NIE! Nie wystarczy silna wola, a powiedzenie "jakby chciał, to by nie pił", jest tak samo warte jakby powiedzieć do astmatyka  "Jakbyś chciał, to byś normalnie oddychał".

Dlaczego?

Dlatego, że alkoholizm (i każde inne uzależnienie), to jest choroba. Tak właśnie choroba, która sprawia, że wola jest chora, że alkoholik nie jest w stanie kontrolować picia, że jak wypije jeden kieliszek, to nie jest w stanie na nim skończyć i pije dotąd, aż nie straci przytomności, albo nie zgarną go służby, albo nie skończy się alkohol i pieniądze za które można go kupić.
Często zanim tak się stanie, to ten stan trwa dni, tygodnie, albo nawet miesiące.
To jest właśnie ciąg alkoholowy.

Zdarza się, że alkoholik przez kilka/kilkanaście dni lub nawet tygodni  nie pije.
Czyli jednak jakby chciał to by nie pił?
Znowu mówię: NIE!

Dzieje się tak, ponieważ żaden organizm nie wytrzymałby picia na okrągło przez 365 dni w roku. Dlatego dłużej lub krócej, ale trzeba "odpocząć", aby chronić swoje życie.

Drugą przyczyną bywa zwyczajny brak środków na zakup alkoholu.

Bardzo rzadko przyczyną jest to, że pod wpływem czyjegoś "gderania", że jest się uzależnionym alkoholik nie pije, bo chce udowodnić sobie i innym, że nie jest uzależniony.

Kolejną przyczyną jest pobyt w szpitalu lub innym miejscu odseparowania, gdzie po prostu dostęp do alkoholu, jest praktycznie niemożliwy.



Jeżeli podejrzewasz, że Ty lub ktoś z Twoich bliskich jest uzależniony od alkoholu lub innego środka zmieniającego nastrój, to zrób jeden z testów dostępnych w internecie.
Polecam test CAGE.

Jeżeli nadal masz wątpliwości, to zgłoś się na diagnozę w którymś w ośrodków terapii uzależnień. Nie musi to być koniecznie w Twojej miejscowości.

Możesz też napisać do "telefonu" zaufania zajmującego się problematyką uzależnień - przyjacieleanonimowi@gmail.com

P.S. Oczywiście to wszystko co napisałam dotyczy także innych uzależnień od środków zmieniających nastrój, a nie tylko alkoholu.